wstałem rano wciąż przed ósmą i powiedziałem...wysłałem Julci dzień dobry. Wyspany. Nie wiem jak dzień dobry ale ja tak. Nic więcej nie przyszło mi do głowy, a może przyszło całe mnóstwo ale jakoś tak w półpróżnie nie chce mi się nic wysyłać. Od tego to astronautyka jest...;-j
Mętny ten dzień poranną mgłą się zaczął, za oknem. Wypiłem lekko przesłodzoną herbatę i półpomyślałem, bo rwią się te myśli, półmyśli...o tym co zrobić tak dalej i tak bliżej, o tym że znów w półkroku urwie mi się pewnie sens, że poukładać trzeba się na mniejszą kupkę gdy się chce zmieniać świat. Na poczatek swój własny.
Znów puściłem sobie Stańkę, bo chyba nie chciało mi się zmieniać płyty. Zbyt trudny wybór.
Mam półplan na dziś ale i tak nie wiem co z tym zrobić....zacznę od czegoś prostego może nie zepsuję...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz