sobota, 9 lutego 2008

bardzo cicho było dziś w lesie, prawie bezszelestnie...sza
i niezupełnie cicho w mojej głowie...
znów daje się we znaki to że jeśli psychicznie czuję się źle nie mogę nic zrobić, nawet fizyczna robota nie idzie w żaden sposób...
teraz świeci słońce a ja tęsknię do nie wiedzieć czego;bo przecież nie mam do czego...

chyba dam Julci kilka dni wolnego; czuję jakbym się jej narzucał...
w ogóle czuję się jak intruz w jej świecie ostatnio...jednego dnia jest miła, później zachowuje się jakby chciała się mnie pozbyć;
jest zupełnie inaczej niż na początku naszej znajomości a ja nawet nie bardzo mogę się domyślać dlaczego...

ja w ogóle nie mogę się teraz domyślać niczego, nie stać mnie na to...

a może to jest tak że nikomu nie potrzebna teraz troska, stałość, lojalność, szczerość, zaangażowanie...może po prostu tego po mnie nie widać...może nikomu nie potrzebny taki przyjaciel...
a może nie wiem co sobie pomyślała o moich planach zmiany miejsca na, chociażby, Poznań...

nie wiem...

Brak komentarzy: